Thali - w tłumaczeniu na język polski "talerz" - jest północnoindyjskim daniem, składającym się z: ryżu oraz placków pszennych i kukurydzianych, które podaje się z kilkoma małymi miseczkami sosów i ostrych potraw. Najczęściej są to rozgotowany groch w sosie curry, ziemniaki z marchewką na ostro, fasolka szparagowa z pomidorami w sosie chili i ser tofu z warzywami. W wersji najbardziej wypasionej dodają zsiadłe mleko, świeże warzywa i pikle, których pół łyżeczki czyści nos i powoduje płacz przez pół godziny - takie ostre. W Londynie, w restauracji u krysznowców, jedliśmy thali wiele razy, jednak dopiero w Indiach odkryliśmy jej prawdziwy smak.
Wczoraj zrobiliśmy ogromne pranie: pościel, spodnie i kilka innych rzeczy, które z małej kupki urosły do rozmiarów góry. Po porannej kaszce na mleku u Mahometa, wróciliśmy grzecznie do pokoju i z powodu braku innych możliwości, zabraliśmy się za ręczną przepierkę. Poszło szybko, bo podpatrzeliśmy jak robią to Hindusi. Nagrzaliśmy wody w wiadrze, wsypaliśmy proszek i trochę szarego mydła. Następnie wrzucaliśmy po jednej rzeczy do wiadra i przez około minutę tarmosiliśmy ją w wodzie. Potem rzucaliśmy namoczoną rzecz na podłogę i za pomocą szczotki, od góry do dołu, usuwaliśmy brud. Najgorsze miejsca smarowaliśmy szarym mydłem przed szczotkowaniem. Po wszystkim znów wrzucaliśmy ją do wiadra, gdzie przez chwilę się nad nią znęcaliśmy. Metoda dobra, bo wszystko dzisiaj wyschło i okazało się czyste. A zabawa przy tym była przednia. Pianę miałem nawet na głowie.
Wczoraj zrobiliśmy ogromne pranie: pościel, spodnie i kilka innych rzeczy, które z małej kupki urosły do rozmiarów góry. Po porannej kaszce na mleku u Mahometa, wróciliśmy grzecznie do pokoju i z powodu braku innych możliwości, zabraliśmy się za ręczną przepierkę. Poszło szybko, bo podpatrzeliśmy jak robią to Hindusi. Nagrzaliśmy wody w wiadrze, wsypaliśmy proszek i trochę szarego mydła. Następnie wrzucaliśmy po jednej rzeczy do wiadra i przez około minutę tarmosiliśmy ją w wodzie. Potem rzucaliśmy namoczoną rzecz na podłogę i za pomocą szczotki, od góry do dołu, usuwaliśmy brud. Najgorsze miejsca smarowaliśmy szarym mydłem przed szczotkowaniem. Po wszystkim znów wrzucaliśmy ją do wiadra, gdzie przez chwilę się nad nią znęcaliśmy. Metoda dobra, bo wszystko dzisiaj wyschło i okazało się czyste. A zabawa przy tym była przednia. Pianę miałem nawet na głowie.
![]() |
| Kot nad Thali special - dodatkiem był pyszny deser: słodka kulka z mleka. |
Dzisiaj obudziły nas promienie słońca. Pogoda każdego dnia jest taka sama - piękna. Dlatego dzień zaczynamy od uśmiechu - jak można inaczej, gdy po otwarciu okien, człowiek doświadcza raju? Z naszego okna widać niskie drzewa, zielone pola i palmy. Ponad tym wszystkim rozpościera się bezchmurne, błękitne niebo...
Postanowiliśmy udać się na długi spacer do Groty Mahakali. Najpierw jednak poszliśmy na śniadanie. English breakfast, było idealnym rozwiązaniem: syte i kaloryczne. Dlatego na drogę kupiliśmy już tylko wodę i owoce. Gdy weszliśmy na znaną nam drogę, osiągnęliśmy to, czego szukamy najczęściej - święty spokój.
Jesteśmy już miesiąc w Bodh Gaya. W tym czasie ryż wyrósł już ponad miarę, a kalafiory dawno przekwitły. Rzepakowe pola przybrały dojrzałą, ciepłą, żółta barwę a siano, które gdy przyjechaliśmy było jeszcze trawą - wyschło. Tylko widoki te same. Szliśmy tak przez prawie dwie godziny, ciągle wzdychając.
Jesteśmy już miesiąc w Bodh Gaya. W tym czasie ryż wyrósł już ponad miarę, a kalafiory dawno przekwitły. Rzepakowe pola przybrały dojrzałą, ciepłą, żółta barwę a siano, które gdy przyjechaliśmy było jeszcze trawą - wyschło. Tylko widoki te same. Szliśmy tak przez prawie dwie godziny, ciągle wzdychając.
![]() |
| Nasz ulubiony widok. |
- Ja też. Możemy poszukać jakiejś pracy na miesiąc. Możemy uczyć dzieci angielskiego, może matematyki, zresztą na podstawowym poziomie mogę nauczać wielu przedmiotów...
Zagłębiliśmy się w tej rozmowie i stwierdziliśmy, że to całkiem dobry pomysł.
![]() |
| Jedna z mijanych wiosek. |
![]() |
| Małpa z małpką i pomarańczą. Ta mała wygląda jak kosmitka :) |
Wczoraj byliśmy w hinduskiej świątyni, poświęconej temu właśnie "faktowi". Znajduje się tam ołtarz, na którym młoda niewiasta z miską ryżu siedzi przed Buddą. Wzruszające.
![]() |
| Stupa w miejscu wielkiej mocy, ja i małpy. |
Do groty weszliśmy tylko "odmówić" po mantrze. Dewocja w czystej postaci!
![]() |
| Kot po medytacjach. Japonki i skarpetki w Indiach są hitem. |







